Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

01 sierpnia 2021
Długa i przejmująca historia Tyńca jest też szczególnym zaproszeniem do głębszej refleksji nad rolą
27 lipca 2021
W minioną niedzielę w Strażnicy Kultury w Świątnikach Górnych, odbył się koncert ,,W kręgu

 

Zadzwoń do nas:

+48 *** *** ***

redakcja@sieprawinfo.pl

Poranna wycieczka, szlakiem na Kopytko i dalej do Dziadowca

09 lutego 2020

         Czytaj również...

 

W miarę pokonywania dystansu, poziom smrodu nie podnosi się , utrzymuje się na swoim poziomie, w skali do dziesięciu, można mu przyznać 7-8.

 

Pomimo wczesnych godzin po drodze spotykamy osoby, które również chciały zażyć świeżego powietrza podczas niedzielnego spaceru. Niestety wybrały chyba złą trasę i podczas wycieczki raczej się nie dotleniły.

 

Spacerkiem docieramy do rury, o dziwo nic z niej nie leci. Pierwszy raz widzimy, żeby z przeciążonej oczyszczalni nie wypływało nic. Czyżby ścieków zabrakło ? Więc dlaczego dwa kilometry strumyka tak cuchną ?Po kilku sekundach ,zerknąwszy na kanał bezpośrednio pod rurą, zobaczyliśmy straszne rzeczy i cała sprawa cuchnącego strumienia się wyjaśniła. 

 

 

W kanale znajdowało się coś, co przypomina ( no właśnie trudno to określić co to przypomina, więc zamiast sobie łamać głowę szukając odpowiedniego określenia tego co tam zobaczyliśmy, zrobiliśmy kilka zdjęć ). 

 

Można się tylko domyśleć co wcześniej wypuszczono do rzeki, bo resztki zalegające dno wyglądały naprawdę ,,nie ładnie’’. No i ile tego z rury wyleciało, skoro na oczyszczalni zabrakło ścieków ?

 

Na to pytanie prosimy odpowiedzieć sobie samodzielnie.

 

GALERIA

Pogoda sprzyja spacerom, więc zamiast siedzieć w domu postanowiliśmy sprawdzić jak się miewa nasz strumyk. Mowa oczywiście o strumyku Leńczówka, który już dawno przestał być strumykiem, za sprawą świątnickiej oczyszczalni.

 

Tradycyjnie wchodzimy w las przy ulicy Granicznej. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, woda przezroczysta płynie sobie spokojnym nurtem. O dziwo po piętnastu sekundach nos zaczyna drażnić smród chemii gospodarstwa domowego, ale woda czysta ( tak z wyglądu). Zastanawiamy się dlaczego czuć przykry zapach, prawie dwa kilometry od słynnej już na całą Małopolskę rury w świątnickim  Dziadowcu.